fbpx

„Jestem malarzem, artystą, hotelarzem albo menadżerem. Na pewno nie jestem sprzedawcą.” Uwaga, może się zdziwisz, ale nim jesteś.

Miałam 17 lat i bardzo chciałam zarobić na wakacje. Z racji tego, że zawsze byłam mocno zdeterminowana i starałam się realizować wszystkie swoje cele postanowiłam, że udam się do agencji pracy dla nieletnich.

Szybko okazało się, że w owej agencji szukają wyłącznie „chłopaków do łopaty”. Niezniechęcona zaczęłam przeglądać lokalne ogłoszenia w gazecie. Teraz już sobie nie przypomnę dokładnej treści, ale musiało być tam coś co przyciągnęło moją uwagę. Złapałam za telefon (wówczas stacjonarny 😊) i zadzwoniłam. Po drugiej stronie usłyszałam miły kobiecy głos: „jasne, zapraszamy, przyjedź na plac Rooswelta o 7 i zaczniemy”. Ok, pomyślałam, fantastycznie dostanę prace i zarobię na wakacje. 😊

Chyba od razu coś mi nie pasowało. Ale wakacje już zaraz, a skoro już przyjechałam to spróbuję. Przywitał mnie wesoły chłopak, z włosami w odcieniu pisklęcej żółci, na oko starszy ode mnie jakieś 10 lat. Zapakował wielką, czarną torbę sportową różnymi fantami z bagażnika samochodu kolegi i zaprosił mnie do samochodu. Przez 30 min jechaliśmy do sąsiedniego miasta i rozmawialiśmy o tym jak ta praca ma wyglądać. Razem ze mną jechała jeszcze druga, „nowa” dziewczyna, więc czułyśmy się raźniej. Jak teraz o tym myślę, to chyba nie było najmądrzejsze posunięcie z mojej strony, ale czasy też były trochę inne. 😊

Wysiadamy pod urzędem gminy. Obie podczas drogi dowiedziałyśmy się, że dziś nie musimy nic robić tylko się przyglądać i że w ogóle to mamy mega szczęście, bo trafiłyśmy na najlepszego chłopaka od sprzedaży w firmie. Wchodzimy do urzędu gminy. Nasz żółtowłosy kolega wpada do pierwszego pokoju i wykłada na biurko skonsternowanej kobiety odświeżacz do toalety, zestaw nici, pastę do zębów i pastę do butów. Do tego wszystkiego recytuje wierszyk w stylu „dla pani i panienki zestaw do łazienki” i usiłuje namówić panie w pokoju do zakupu czegokolwiek z jego torby. Opadła mi szczeka.

Cała akcja powtarza się tego dnia kilkanaście razy, w różnych okolicznych wsiach. Ja wraz z nową koleżanką w ogromnym zdziwieniu przyglądamy się jak wygląda typowy handel obnośny.

Pewnie większości z Was taki właśnie akwizytor kojarzy się ze słowem „sprzedawca”. Lata przemian gospodarczych w Polsce i duże nagromadzenie „domokrążców” wyrządziły handlowi wiele złego. Co mam wrażenie pokutuje do dziś. 

Przecież nikt nie lubi jak mu się coś wciska, nagabuje, natrętnie usiłuje wyciągnąć z nas ciężko zarobione pieniądze. Ja jestem dumna z tego, że zajmuję się sprzedażą 16 lat. Na początku po różnych „mądrych” szkoleniach usilnie starałam się ludziom właśnie wciskać to co akurat sprzedawałam. Jednak im dłużej to robiłam tym bardziej przekonywałam się, że jeśli się słucha swojego klienta i stara mu pomóc to sprzedaż idzie sama z siebie.  Nie musisz wciskać komuś swojego produktu czy usługi. Chodzi o to, żeby znaleźć ludzi, którym Twój produkt jest potrzebny i dostarczyć mu go w odpowiednim dla niego czasie.

Pamiętam jak po pierwszym „poważnym” szkoleniu sprzedażowym cała moja intuicja krzyczała „NIE” ale za mało miałam w sobie odwagi, aby iść za głosem serca i nim właśnie sprzedawać.

Jak się sprzedaje z otwartą głową i dobrym sercem to musi wyjść. Efektem każdej założonej firmy mają być zarobione pieniądze. Przecież do tego dążymy spełniając swoje marzenia, porzucając etat i idąc na swoje. Tworzymy coś z pasją i mamy prawo nie wstydzić się, że chcemy na tym zarobić.

Jeśli otworzyłaś właśnie swój długo wyczekiwany sklep z odzieżą to chcesz, żeby klientki wychodziły zadowolone i uśmiechnięte. A Ty przy okazji możesz na tym zarobić pieniądze i nie ma w tym nic złego. Przecież to dobry układ – Twój produkt – zadowolony Klient – Twój zysk.  

Sprzedawanie własnych usług czy produktów jest jeszcze trudniejsze. Każdy z nas ma „małego krytyka” który wiecznie podpowiada, że „to się nie nadaje… inni robią to lepiej… na pewno się wygłupie… oni mają ładniejszą ofertę”.

Jeśli chcesz rozwinąć swoją firmę i chcesz zarabiać więcej, wypełnij formularz, a ja się do Ciebie odezwę. Razem zastanowimy się co mogę dla Ciebie zrobić żebyś szybciej i łatwiej osiągnął swój cel.

A TY jakie masz zadnie? Kim jesteś drogi Czytelniku, droga Czytelniczko?  Co robisz? Co sprzedajesz? Hmm? Zostaw po sobie ślad w komentarzu, chętnie dowiem się kim jesteś.

Share on facebook
Share on linkedin

⇐  Spodobał Ci się artykuł? Możesz go udostępnić!♥

Sprzedawca zawód drugiej kategorii?

Autor

Monika Czyżewska

Monika Czyżewska

Konsultant biznesu. Trener sprzedaży i negocjacji.

Komentarze

Od 16 lat zajmuję się sprzedażą usług i produktów, a od 5 lat szkoleniami. Sprzedaż oraz bezpośredni kontakt z ludźmi jest moją pasją. 

Najnowsze wpisy